Ta zła Unia

Udostępnij na:

Ta zła Unia

                Od czasu przejęcia władzy w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość mamy do czynienia z polityką negowania wszystkiego co stało się po 1989 roku. Najgorsze jest to, że PiS pali za sobą wszystkie zachodnie mosty, dając sprzeczne ze sobą komunikaty. Z jednej bowiem strony, od czasów prezydenta Kaczyńskiego, PiS zawsze powtarzało, że naszym strategicznym sojusznikiem są Stany Zjednoczone. Z drugiej zaś, minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski w swoim niedawnym wystąpieniu podkreśla, że najważniejszym sojusznikiem jest jednak Wielka Brytania. Do tego wszystkiego dokłada swoją cegiełkę Antoni Macierewicz, który dyskredytuje poziom demokracji w USA domagając się jednocześnie stałych baz NATO w naszym kraju.

                Myślałem, że po takim wstępie nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć w kwestii polityki zagranicznej. A jednak! pani premier Beata Szydło wygłosiła w sejmie manifest antyeuropejski, obrażając wszystkich Polaków, nie głosujących na PiS. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest opinia Komisji Europejskiej, mówiąca o stopniu praworządności w Polsce. Opinia ta związana jest bezpośrednio z kryzysem jaki powstał wokół Trybunału Konstytucyjnego. Powstał on po nadużyciu władzy przez odchodzącą wówczas od władzy Platformę Obywatelską, która zamiast powołania trzech sędziów, powołała ich pięciu, co skutkowało zaskarżeniem stosownej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Właśnie od tego momentu zaczął się, trwający do dziś, teatr.

                Chaos prawny i łamanie konstytucji stawiają nas w bardzo niekorzystnym świetle, zarówno w Europie, jak i na całym świecie. Zdaje się, że PiS zaczęło dostrzegać ten stan rzeczy, jednak samo poproszenie o opinię Komisji Weneckiej przez ministra Waszczykowskiego spowodowało skutek odwrotny do zamierzonego, czyli zaostrzenie sytuacji. Komisja wydała zalecenia i choć nie są one wiążące, to każdy szanujący się kraj powinien je respektować, tak samo jak każda organizacja w tym również Komisja Europejska. Tymczasem nasz rząd nic sobie nie robi z opinii Komisji Europejskiej. W zamian za to postanowił zaostrzyć spór polityczny w Polsce i wpisać się w poczet społeczeństw eurosceptycznych. Trzeba jednak przyznać, że i poprzedni rząd ma w tym stanie rzeczy swój udział, gdyż Unia Europejska była przedstawiana obywatelom jedynie jako dojna krowa, dająca rozmaite fundusze strukturalne wspierające rozwój kraju (dodajmy, że Polska jest od 2004 roku ich największym beneficjentem) oraz fundatorka układu Schengen (dającego swobodny przepływ osób pomiędzy państwami wspólnoty). Gdy jednak UE zaczęła stawiać wymagania, rodacy poczuli się oszukani.

                W obliczu największego kryzysu jaki Unia przeżywa od czasu jej powstania, rząd od samego początku wykorzystuje sytuacje niepewności i strachu, podnosząc przy każdej możliwej okazji aspekt suwerenności, czyli oddzielenia się od UE. Należy jednak powiedzieć, że Polska, jak każdy inny kraj należący do wspólnoty, dołączyła do UE dobrowolnie, przyjmując zasady jakie w niej panują w zakresie prawno-gospodarczym. Wydaje się, że zapomnieli o tym politycy PiS, którzy wprowadzali nasz kraj w struktury dzisiejszej Unii. PiS postanowił zastraszyć swoich wyborców, nie myśląc jednak o konsekwencjach takiego działania w dłuższej perspektywie.

                Jestem sobie w stanie wyobrazić taki scenariusz: Wielka Brytania zostaje w UE, ale nastąpi reforma funkcjonowania Unii. Pozostaje pytanie, gdzie w tym wszystkim znajdzie się Polska, skoro teraz zrażamy do siebie wszystkich najważniejszych decydentów.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *