Euro-marzenie

Co jakieś czas nasi rządzący, obojętnie jakiej orientacji politycznej, robią wrzutkę pod hasłem Polska w strefie euro.  Z tego zastępczego tematu ostatnio zdecydował się skorzystać Jarosław Kaczyński. Oczywiście strasząc nas wszechobecną drożyzną. Moim zdaniem była to reakcja na piętrzące się problemy wewnętrzne, które uwidaczniają się każdego dnia. I tu pojawia się pytanie czy drożyzna nie przywita nas i z polską złotówką? To jest dyskusja, którą jak wszystko w tym kraju, sprowadziliśmy do ilości otrzymanych funduszy z Unii Europejskiej. Tymczasem w 2009 roku podpisaliśmy Traktat Lizboński (podpisał go nie kto inny jak Prezydent Lech Kaczyński) w którym istnieje zapis na podstawie którego bez określonego konkretnie terminu zobowiązuje nasz kraj do przyjęcia europejskiej waluty i nie będzie to zależało od tego jaki mamy kalendarz wyborczy. Niestety do takiej sytuacji zohydzania struktur europejskich, w tym także europejskiej waluty, przyczyniła się obecna opozycja która zbyt mało tłumaczyła społeczeństwu znaczenie poszczególnych mechanizmów działających wewnątrz unii, sprowadzając dyskusję o Europie do korzyści finansowych z niej płynących o czym w jednym z wywiadów wspominał były premier a także przewodniczący Parlamentu Europejskiego w poprzedniej kadencji, profesor Jerzy Buzek. W obecnej sytuacji politycznej w Polsce, moim zdaniem, realnie nie ma szans na aplikacje do strefy euro, co niewątpliwie uzdrowiłoby nasze finanse publiczne. Jednym z kryteriów wejścia do tak zwanego przedsionka walutowego jest utrzymanie stabilnego kursu naszej waluty przez dwa lata oraz stabilność deficytu budżetowego. Co dla naszego kraju, przy obecnej polityce rozdawnictwa jest warunkiem nie do spełnienia i nie zanosi się na to, żeby kiedykolwiek w najbliższej dekadzie sytuacja finansów publicznych uległa znacznej poprawie. Uważam, że straszenie walutą euro jest tylko i wyłącznie fikcyjnym tematem zastępczym. A trochę szkoda. Jeśli mówić o spokoju i  stabilizacji sytuacji gospodarczej w naszym kraju a przestać również straszyć Europą dwóch prędkości, która w mojej opinii już jest faktem poprzez podział na kraje, które są już w strefie i te które w niej nie są. My w Polsce szczycimy się tym, że przekraczamy trzyprocentową granicę długu publicznego, dopuszczalną przez polską konstytucję, dlatego uważam, że samo podjęcie działań wymaganych prawem unijnym mogłoby poprawić bezpieczeństwo nas Polaków. Innym tematem jest kwestia czy strefa euro obecnie sama w sobie jest bezpieczna bo ja sądzę, że nie jest. Ima mnóstwo patologii w sobie w obecnej sytuacji geopolitycznej, ale w sytuacji naszego kraju straszenie strefą euro jest bezsensem. Obecnie większym zagrożeniem jesteśmy sami dla siebie niż drożyzna jaką nas straszą PiS-owskie elity dla kilku punktów procentowych i pogłębienia podziałów politycznych

Opublikowano Informacje | Skomentuj

„Belfer nie świnia”

Parafrazując słowa „strajkowej piosenki”, moim zdaniem, patrząc na to jak kolejne rządy traktują tę dziedzinę  życia można by stwierdzić, że nauczyciele to grupa idealistów wiecznie wykorzystywana przez władzę. Każdy nawet sterowany premier czy minister musiał ukończyć choćby szkolę średnią. Od czasów rządów w MEN dziś znanego mecenasa, uważam, że polska nauka stała się niemerytorycznym narzędziem do przemycania różnego rodzaju ideologii czy światopoglądów ekip rządzących. Obecnie trwający strajk jest moim zdaniem efektem dwóch zjawisk jakie mają miejsce w polskiej szkole. Pierwsze to zbiurokratyzowanie nauki, co sprawia iż dziś nauczyciele zamiast poświęcać czas na nauczanie uczniów czy tez doskonalenie swoich umiejętności skupia się na uzupełnianiu dokumentów różnego rodzaju. Nie mówię tu o poprawianiu prac czy przygotowywaniu się do lekcji, bo dla mnie to rzecz normalna. Niestety statystyka i poprawność polityczna wygrywa nie rzadko z faktycznym celem do czego instytucja szkoły została faktycznie stworzona. Odnosząc się do obecnej sytuacji w szkołach pragnę zauważyć, że w Polsce ustawowe 18 godzin przy tablicy to od dawna fikcja. Ktoś powie 2 miesiące wakacji latem, 2 tygodnie ferii zimą ok, ale czy ta dyskusja wobec składanych wciąż obietnic kolejnych partyjnych kacyków jest w porządku? Moim zdaniem nie. W dodatku Prawo i Sprawiedliwość ma dar zohydzania grup społecznych  wobec innych, co staje się sztuką i metodą sprawowania władzy obecnej ekipy rządzącej. Niestety jak mamy nieprzyjemność obserwować jest to metoda do bólu skuteczna i odnoszę wrażenie, że niestety tak będzie przez dziesięciolecia a strajk nauczycieli poprzez dzielenie i „zmęczenie materiału” niestety w dłuższym okresie czasu po prostu poprzez problemy swoich dzieci i innych wynikających z tego tytułu niedogodności straci poparcie społeczne tej grupy zawodowej. Inną sprawą jest kwestia tego rodzaju, że przy okazji tego strajku nie ma w ogóle dyskusji o tym jak edukacja w Polsce miałaby wyglądać, gdyż uważam że ten system w takim kształcie nauczania polegającym na niezliczonej ilości testów i statystyk a nie praktycznych umiejętności się wyczerpuje. Samo zohydzanie nauczycieli czy też dopasowywanie rozporządzeń obróci się  przeciwko państwu polskiemu mimo iż partie dotychczas sprawujące władzę prowadzą politykę reaktywną a nie długofalową. Polityka długofalowa dzieje się teraz samoistnie gdyż koszty braku działań w tej dziedzinie zaczniemy odczuwać za czas jakiś, tak jak odczuwamy to w innych dziedzinach życia. W służbie zdrowia brak lekarzy czy brak działań w polityce energetycznej, co skutkuje drożejącymi kosztami życia. Sądzę, że do radykalnej musiałaby nastąpić głęboka solidarność innego zawodu z nauczycielami czego obecnie nie widać. Nie widzę szansy na pozytywne dla nauczycieli zakończenie tego protestu. Z realnego punktu widzenia dalsze protesty nauczycieli będą się pogłębiały i tak wielkie już podziały społeczne co nie wątpliwie działa na korzyść Prawa i Sprawiedliwości.       

Opublikowano Informacje | Skomentuj

ŚWIATOPOGLĄDOWY ZASCIANEK

Całe to LGBT i burza wokół tego tematu to teatr publicystyczno-polityczny wywołany przez prezydenta Warszawy.  Zrozumiałe jest, że Rafał Trzaskowski chciał zaistnieć w kampanii wyborczej i narzucić temat agendy politycznej. Jednak czy mu wyszło? Zaraz po ogłoszeniu tej decyzji można było mieć duże wątpliwości. Polacy są, moim zdaniem, konserwatywno-zakłamanym narodem, jeśli chodzi o sprawy światopoglądowe czy religijne. Jeśli spojrzeć na to co stało się podczas ostatniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości, gdzie prezes Kaczyński używał argumentów, że jego partia obroni dzieci przed seksualizują w szkole, co prezes jak to ma w zwyczaju, wykorzystał jako straszak przeciwko kolejnej grupie społecznej w  naszym kraju.  Utwardza to jeszcze bardziej podział społeczny w naszym kraju i stygmatyzuje ludzi o określonych poglądach i światopoglądzie. Niestety, dzisiejsza opozycja sama nie jest bez skazy w tym temacie. Mimo kilkukrotnych prób wprowadzenia minimum związków partnerskich w naszym kraju, zakończyło się to rozłamem w samej partii. Z tego powodu sama platforma w tej materii jest mało wiarygodna, choć na pewno mniej opresyjna w sprawach wolności wyboru. I nie mówię tylko o sprawach światopoglądowych. Wyraźnie widać, że takie tematy wzbudzają wyraźną frustrację w środowisku obozu rządzącego. Z tego wynika cały, moim zdaniem, chory stan świadomości w naszym kraju jeśli chodzi o sprawy związków partnerskich. Wszak sprowadzenie problemu tylko do par homoseksualnych jest zwykłą stygmatyzacją i nieznajomością przekroju społecznego w Polsce. Sprawia to, że dyskusja na tematy światopoglądowe staje się bezproduktywna, a czasami wręcz w niektórych kręgach niebezpieczna. Co stawia nasz kraj, mimo wszystko, w grupie krajów zacofanych kulturowo. Popadamy w tych kwestiach w coraz to większe skrajności, dlatego też na początku tego tekstu pozwoliłem sobie napisać że Platforma Obywatelska narzuciła temat, prowokując Prawo i Sprawiedliwość do niekiedy skandalicznych wypowiedzi, które rozmijają się dość mocno z rzeczywistością. Z przykrością stwierdzam, że przy obecnie utrwalanym podziale politycznym (nie mylić z systemem dwupartyjnym jaki mamy w USA czy Wielkiej Brytanii), że w tym temacie nic się nie zmieni i temat związków partnerskich będzie powracał choć by za sprawą obecności w polityce Roberta Biedronia. Tylko pytanie czy będzie to kiedyś wymierny efekt czy tylko maczuga polityczna przez którą cierpi wcale nie mała grupa naszych obywateli, niekoniecznie homoseksualistów. Myślę sobie, że gdyby uczciwie postawić pytanie do narodu polskiego, to nasi obywatele opowiedzieli by się za związkami partnerskimi. A tego boi się na pewno obóz obecnie rządzący. PIS opowiada się za tym, aby obywatele jak najmniej decydowali o sobie nawet w tak osobistych sprawach.              

Opublikowano Informacje | Skomentuj

Idziemy w wariant grecki ?

Po ostatnich konwencjach dwóch wiodących partii można mieć wrażenie, że Polska to kraj z grupy G20, czyli jedno z najbogatszych państw świata. Problem jest tylko w tym, że państwo daje pieniądze. Według wszelkich teorii państwo nie ma swoich pieniędzy. Ma tylko to, co zabierze podatnikowi, czyli nam obywatelom.  Są też nieliczne przypadki państw, które są obdarzone złożami ropy i gazu. Jak wiadomo, Polska takim krajem nie jest, wbrew temu o czym mówił prezydent Andrzej Duda.  Czas rządów Prawa i Sprawiedliwości to czas populizmu w czystej postaci. Sztandarowy program PiS stał się sztandarowym argumentem partii, gdy kolejne grupy zawodowe zgłaszają się w kolejce po podwyżki płac. Tymczasem Minister Pracy i Polityki Społecznej na pytanie z sali, co mają zrobić samotne matki, których pierwsza wersja programu nie obejmowała, raczyła odpowiedzieć,  że mają uregulować swoją sytuacje rodzinną.  Teraz na potrzeby wyborcze daje się emerytom i rencistom tuż przed wyborami jednorazowe świadczenie 1100 zł, sam także będę jego beneficjentem. Tylko zastanawiam się, na czym zakończymy ten populizm. Będzie czasem 1500+? Mam nieodparte wrażenie, że po przez to co dzieje się dzięki narracji PiS nadaje ton dla wszystkich partii. Nawet trzeźwo myślący, jak myślałem, będzie Robert Biedroń ucieka się do chwytliwych socjalnych obietnic.  Co nie do końca może mu przysporzyć zwolenników. Zresztą żadna z partii, po za licytowaniem się na kwoty, nie przedstawiła programu jak pozyskać środki na te obietnice. Podwyżki podatków i innych danin publicznych? Już ma to miejsce w opłatach za śmieci czy wodę albo zwiększanie  deficytu budżetowego. Moim zdaniem wbrew zapowiedzi, to się już dzieje albo też podwyżki podatków. Co by nie mówić PiS zafundował nam kolejną porcję wydatków sztywnych do budżetu. A już widać wzrosty cen, wbrew pozorom odczuwalne dla przeciętnego Kowalskiego. Miejmy na uwadze, że mamy wzrost gospodarczy. Pytanie co się stanie gdy nastąpi spowolnienie? I co będzie następnym programem „ kupna wyborców”. Skłaniam się ku tezie, że finalnie nasz kraj nie tyle będzie doprowadzony do umownego bankructwa. Widać działanie różnych grup społecznych i chaos instytucjonalny, który już się dzieje. Sztandarowym przykładem jest służba zdrowia, gdzie każdy z rządów obiecuje poprawę standardu.  A „jaki koń jest każdy widzi”, co sprawia ze Prawo i Sprawiedliwość może nie w następnych wyborach parlamentarnych, ale w kolejnych może przegrać.  W myśl zasady „ rewolucja pożera własne dzieci” i miejmy nadzieje, że Polacy są nie tylko dumnym narodem, ale choć w części mądrym.   

Opublikowano Informacje | Skomentuj

Wielka koalicja z wiosną w tle

Od jesiennych wyborów samorządowych widzimy nieustanną kampanię wyborczą. Pytanie brzmi tylko czy forma i styl przemówi do wyborców mniej lub bardziej. Na scenie pojawiła się nowa siła polityczna Roberta Biedronia, który ma ambicję zmienić dotychczasowy układ sił politycznych w naszym kraju. Z pewnością niemały odsetek elektoratu zdecyduje się dać mu kredyt zaufania. Tylko czy to wystarczy aby mieć realny wpływ na zmiany potrzebne Polsce, głównie mentalne, w myśleniu o gospodarce. Patrząc na program partii Wiosna można mieć wrażenie że to nic nowego i taką formację polityczną w naszych warunkach należałoby nazwać populistyczno-lewicową. Niewątpliwie olbrzymim atutem Wiosny jest świeżość i nowi ludzie, którzy tworzą struktury partyjne. Od dawna uważam, że polska scena polityczna wymaga odmłodzenia, a nie odświeżenia i to jest niewątpliwy atut Biedronia. Choć nie do końca wiemy jacy ludzie tworzą partię na dole. I byłbym ostrożny w 100% zaufaniu dla tego ugrupowania, bo zbytnia pewność siebie w polityce zwłaszcza polskiej, może być zgubna. A realizm polityczny może być dla nowej formacji zabójczy patrząc na doświadczenia poprzedników: Janusza Palikota czy Ryszarda Petru.  Ten ostatni przegrał z własnym obozem. Z tego powodu należy przytoczyć tu definicję patii politycznej.  

Partia polityczna (dobrowolna organizacja społeczna o określonym programie politycznym, mająca na celu jego realizację poprzez zdobycie i sprawowanie władzy lub wywieranie na nią wpływu. Z tym ostatnim, wszystkie partie będące w opozycji pod rządami Prawa i Sprawiedliwości,  mają to maksymalnie utrudnione.  Uważam, że buta jaką w niektórych wypowiedziach prezentuje Robert Biedroń, troszkę wykracza poza zwyczajną pewność siebie. Szczególnie gdy jest się dopiero na początku politycznej drogi w skali ogólnokrajowej, a konkurencja nie śpi.

 W wyborach do europarlamentu, moim zdaniem, liczyć się będą wielkomiejskie aglomeracje, zwłaszcza gdy chodzi o pozyskiwanie elektoratu. Myślę, że mandaty uzyskają ludzie rozpoznawalni w regionach. Wbrew wszelkim badaniom, które mówią o wysokim poparciu dla członkostwa w UE, to mało który z Polaków zdaje sobie sprawę czym tak naprawdę zajmują się poszczególne instytucje europejskie. Przeciętny Kowalski kojarzy sobie europarlament z dużymi przywilejami i zarobkami, dlatego też w mojej opinii nie będą to aż tak ważne wybory  dla nas. Co by nie mówić Polska nie jest wiodącym graczem w UE. Nie mniej nie jest też tak, że żyjemy na jakimś oderwanym od rzeczywistości kawałku świata. Dla nas w Polsce, powtórzę medialny slogan, ale w tym wypadku  jest on prawdziwy: te wybory będą sprawdzianem dla opozycji czy potrafi współdziałać przy tak wielkiej różnorodności poglądów jakie dziś, już wiemy znajdują się w koalicji obywatelskiej. Czy ten obóz będzie potrafił przekonać społeczeństwo do siebie, przy tym nie wycinając się wewnętrznie czy jednak koalicja nacjonalistyczno-populistyczna wygra te wybory i ile z tego tortu politycznego zabierze Robert Biedroń, który w mojej ocenie jak na razie staje się pożytecznym „ agentem” Prawa i Sprawiedliwości.  Jedno jest pewne: działania Jarosława Kaczyńskiego doprowadziły do powstania systemu dwublokowego, tak jak to ma miejsce w większości krajów świata. A gdzie nas to zaprowadzi politycznie i gospodarczo, czas pokaże. Niestety, moim zdaniem, w naszym przypadku skupienie się tylko na socjalnej stronie życia to na dłuższą metę dość utopijna wizja naszego rozwoju.          

Opublikowano Informacje | Skomentuj

„Taśmowe rządy Polską”

Po wygranej Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku partia ta obiecywała nam umiar i roztropność w wydawaniu publicznych pieniędzy. Jak się szybko okazało i okazuje były to slogany wyborcze. Aby sprawnie  zarządzać  państwem wystarczy nie kraść. Tymczasem wychodzą co chwila na jaw jakieś mniejsze lub większe nieprawidłowości związanie z zarzadzaniem. Niestety, ze szkodą dla nas wszystkich. Po taśmach prawdy w restauracji Sowa i Przyjaciele, politycy wówczas opozycji grzmieli, że państwem rządzi grupa kelnerów. W tej kadencji rządził nami już Izrael.  Pod naciskiem państwa Izrael, rządzący wycofywali się cichcem z nowelizacji ustawy o IPN   i jeszcze parę innych rzeczy. Za obecnych rządów nowością jest tylko fakt, że nagrano prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Przez lata  budowano mu wizerunek „krystalicznie” czystego i uczciwego polityka, który nie posiada nawet konta w banku.  Jak się okazuje jest to scenariusz wymyślony na potrzeby budowy wizerunku człowieka biednego, na dodatek pokrzywdzonego przez los katastrofą smoleńską. Jednak jak widać, prezes Kaczyński doskonale  orientuje  się w realiach rynkowych a wbrew przekazom dnia „ partyjne kierownictwo zdaje się orientować, że Prawo I Sprawiedliwość zdaje się  tracić poparcie w elektoracie centrowym. Bez którego partia Jarosława Kaczyńskiego nie mogłaby liczyć na samodzielną większość w nadchodzącej kadencji sejmu. Pytanie na ile obyczajowo afera budowlana wpłynie na kształt sceny politycznej.  Zawsze będę podnosił ten przykład:  Bronisław Komorowski tydzień przed wyborami wedle sondaży wygrywał w cuglach.   Jak się skończyło widzimy to do dziś. Pytanie na ile partia PIS będzie w stanie zarządzać kryzysem. O tym przekonamy się na jesieni, bo dla mnie z punktu widzenia zwykłego Kowalskiego, to właśnie wybory do parlamentu krajowego będą najważniejsze a jak będzie czas pokarze. 

Opublikowano Informacje | Skomentuj

“Tak strasznie zakręceni”

Po ataku na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wszyscy jesteśmy zjednoczeni z prawa z lewa. Pytanie tylko na jak długo. Czy tak jak po katastrofie smoleńskiej wystarczy nam zjednoczenia. Celowo używam tego przykładu, bo uważam że od czasu tamtego straszliwego wypadku cos pękło w nas Polakach jako społeczeństwie. Wahadło odchyliło się  niebezpiecznie w prawo do niektórzy naukowcy jak na przykład profesor Jadwiga Staniszkis raczyła nazwać ten stan bolszewizmem. Niestety, kiedyś już o tym pisałem, że naszego kraju nie stać na tak skrajne postawy z jakimi mamy teraz do czynienia w każdej dziedzinie życia od poszanowania instytucji państwa po wzajemne stosunki w rodzinie w pracy. Przykład prezydenta Adamowicza jest niezwykle skrajnym obrazem tego co dzieje. Duże znaczenie ma też propaganda medialna której ulegamy wszyscy bez względu na sympatie polityczne. Gdzieś usłyszałem takie stwierdzenie w odniesieniu do obecnej sytuacji społeczno- politycznej w naszym kraju, nazywanej przez kogoś jako szczucie Polaków na Polaków.    Wypada się z tym zgodzić. Z przykrością stwierdzam, że nie widać siły czy jednostki która próbowała by tą sytuację przerwać w skali całego kraju. Obie strony tego sporu wykorzystują go do swoich celów. Wszystko byłoby dobrze, wszak podstawowa definicja partii politycznej mówi, iż jest to grupa dążąca do zdobycia władzy i realizacji swoich określonych celów.  Problem tylko w tym, że w naszym kraju spór merytoryczny zamienił się w spór ideologiczny. Co obecnie mecenas, niegdyś poseł pięciu kadencji, już dawno nazwał polskim sporem agrarnym czyli „kto kogo do ziemi”. Z tego korzystają siły głównie po wschodniej stronie naszych granic.  Co gorsza, szkodę tą robimy sobie, bo może czasem warto zamilknąć niż powiedzieć dwa słowa za dużo. Trzeba robić wszystko zgodnie z własnym sumieniem i przekonaniami, bo ta tragedia, moim zdaniem, ma podłoże w sławetnych słowach o gorszym sorcie.  Można by w tym miejscu przetoczyć wpis jednego z polityków  Do trzech razy sztuka. Polacy mieli się  zmienić po śmierci Jana Pawła II. Nie zmienili się. Polacy mieli się pojednać po katastrofie smoleńskiej. Nie pojednali się. Czy wreszcie dokona się coś w nas po mordzie na Pawle Adamowiczu?… znalezione na ćwierkaczu !!!  Nie jestem zbyt wielkim optymistą w tej sprawie, a tym bardziej w roku podwójnych wyborów. Myślę, że gdy nie będzie reakcji samego społeczeństwa, większej niż  reaktywne działanie, to będziemy tkwili w takim marazmie jak teraz. Do następnej tragedii. Jest to moim zdaniem błędne koło z którego ciężko nam będzie wyjść przez lata, ale warto by za sprawą niedzielnych wydarzeń i osoby Pawła Adamowicza rozpocząć dyskusję i to nie na zasadzie ustawowej i przymusowej, ale edukacyjnej.  Bez takiej zmiany postaw trudno będzie o dobry rozwój i przyszłość naszego kraju. I żadna ustawa ani deklaracje tego nie zmienią. Tak będziemy sobie żyć w tym marazmie od tragedii do tragedii. 

Opublikowano Informacje | Skomentuj

500+ i co dalej

Po prawie jednej pełnej kadencji obecnego rządu można pokusić się o podsumowanie. Trzeba przyznać, że prezes Prawa i Sprawiedliwości odczytał nastroje społeczne perfekcyjnie. Niegdyś Donald Tusk sądził, że nie ma z kim przegrać.  Jak się  później okazało miał z kim przegrać. Zapewne część Polaków i opozycja liczą na powrót Donalda Tuska po zakończeniu kadencji Szefa Rady Europejskiej w 2020 roku. Moim zdaniem są to trochę życzenia oparte na wątłych podstawach. Ten rok będzie kluczowy dla ewentualnego powrotu Tuska w charakterze ewentualnego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich w 2020 roku. Trzeba spojrzeć na to z perspektywy bieżącego roku, gdzie mamy wybory parlamentarne i tu jest cała istota politycznej układanki. Gdy wybory parlamentarne wygra Prawo i Sprawiedliwość to kandydatura Tuska na prezydenta będzie bezsensowna i nieskuteczna. Tutaj przejdę do analizy sposobu rządzenia Jarosława Kaczyńskiego. Jest to sztuka rządzenia po przez zarządzanie chaosem i gaszenia pożarów w różnych dziedzinach funkcjonowania państwa. O ile spory z Komisją Europejską czy Trybunałem Sprawiedliwości dla przeciętnego Kowalskiego nie mają większego znaczenia, o tyle cena masła czy chleba namacalnie przekłada się na codzienne funkcjonowanie każdego obywatela i można sterować cenami prądu wody itp. Myślę, że to właśnie płaszczyzna ekonomiczna jest największym zagrożeniem dla Prawa i Sprawiedliwości, które już powoli pada ofiarą „własnego sukcesu”. Ile można słuchać o dobrej kondycji finansów państwa, skoro samemu się tego nie odczuwa, a wręcz przeciwnie i jeszcze widzi się, że różne grupy zawodowe dość skutecznie wywierają presję na rząd. Uważam, że ta przesłanka w  połączeniu z wszechobecnym chaosem w zarządzaniu państwem mogłaby spowodować zmianę władzy w naszym kraju. Źródła finansowania danin socjalnych powoli się wyczerpują,  a ustrojowej poprawy jakości życia na razie nie widać. Co gorsza sama opozycja zdaje się nie mieć nadal  pomysłu na Polskę. W tym właśnie kontekście powiem coś co powiedział mi jeden z lokalnych polityków. PiS będzie rządziło najbliższe 10 lat i nie był to polityk Prawa i Sprawiedliwości. Pytanie jakie się nasuwa: jak będzie wyglądał nasz kraj po tych latach?   

Opublikowano Informacje | Skomentuj

Polska Węglem stoi

Tytuł mojego tekstu to jedno  z haseł kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku. Tradycja i historia w tym wypadku zdaje się być drogą do drożyzny,  którą zdają się zauważać powoli nawet zwolennicy partii obecnie rządzącej. Problem w tym, że w Polsce wszystkie partie rządzące po ’89 roku myślą tylko i wyłącznie nawet nie tyle o sobie, co o grupach interesu. A nie da się ukryć, że taką są górnicy. Jednak na naszych oczach burzy się dotychczasowy porządek świata. Jak wszystko w naszym życiu, tak podejście do ekologii i ogrzewania naszych domów i mieszkań wymaga też refleksji. Za czasów koalicji PO-PSL powstała spółka państwowa o nazwie Atom, która w swoim założeniu miała czuwać nad przygotowaniami do budowy elektrowni atomowej w naszym kraju. Otwarto nawet kierunki na uczelniach mające kształcić przyszłe kadry do obsługi elektrowni.  Wsparcie technologiczne przy budowie mieli zapewnić Francuzi. Tymczasem okazało się, że jedyne z czego owa spółka zasłynęła, to olbrzymie apanaże dla swoich szefów i sponsorowanie drużyny sportowej.

Jak się wydaje, elektrownia atomowa to jedyne wyjście zarówno ze względów ekologicznych jak i czysto ekonomiczno-społecznych. Wystarczy spojrzeć na zwykle życie codzienne. Mamy  coraz więcej urządzeń na prąd. Jednak po ostatnich wystąpieniach polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie mam żadnych wątpliwości, że przez najbliższe 20 lat w kwestiach energetycznych w naszym  kraju nie wiele się zmieni. Mało tego, będziemy się cofać, co pokazuje ostatnia zmiana ustawy o źródłach energii odnawialnej, która właściwie w praktyce spowoduje znikniecie farm wiatrowych. Stoi to w sprzeczności z przepisami Unii Europejskiej, które zakładają, iż 15% wytwarzanej energii w kraju wspólnoty ma pochodzić ze źródeł odnawialnych (innych niż węgiel). Nasz rząd przyjął całkiem niedawno ustawę w  myśl której zapisano, że farmy wiatrowe mogą być zlokalizowane co najmniej 3 kilometry od najbliższych zabudowań. To jest tylko kropla w morzu zaniedbań energetyki. Co najgorsze, znaczna część polskiej strategii energetycznej jest oparta na sentymencie historyczno-społecznym a nie na rachunku ekonomicznym. I nie widać siły, która chciała by choć próbować to zmieniać np. poprzez zachęty termomodernizacyjne, które niby są, ale niewspółmierne do poniesionych kosztów.

Świadomość naszego społeczeństwa w dziedzinie energetyki, moim zdaniem, kończy się w większości wypadków na płaceniu coraz większych rachunków za prąd. Jest sprytnie wykorzystywane przez rządzących, którzy próbują przedstawić rosnące ceny pądu jako konieczność wypełnienia restrykcyjnych norm jakie narzuca na nasz kraj Unia Europejska. A  jest to tylko po części prawda. Tymczasem w dziedzinie energetyki, a co za tym idzie czystości powietrza, którym oddychamy mamy dużo do zrobienia jako społeczeństwo obywatelskie. Mam tu na myśli wywieranie presji na rząd i samorząd, aby stopniowo modernizowano infrastrukturę energetyczna w kraju. W przeciwnym razie będzie nas to coraz drożej kosztowało i nie mam tutaj na myśli tylko i wyłącznie rachunku za zużytą energię elektryczną, ale i zdrowie, które jak wiadomo nie ma ceny.   

Opublikowano Informacje | Skomentuj

Bankierskie rządy

Ponad 80% Polaków korzysta z systemu bankowego. Problem polega na tym, że większość obywateli nie zdaje sobie sprawy czym tak naprawdę są banki.  Jak wszystko w dzisiejszych czasach tak i system bankowy ma większy lub mniejszy wpływ na   nasze życie,   ponieważ żyjemy w czasach globalnej gospodarki. W naszym kraju lekcje przedsiębiorczości i  edukacja ekonomiczno-społeczna coraz bardziej staje się fikcją a wszystkie instytucje bankowe z tego korzystają.  W złym kontekście. Kontekście afer i niejasności: Amber Gold, Skoki, KNF itp. Są to efekty  naiwności społeczeństwa i braku podstawowej wiedzy oraz umiejętności wyciągania wniosków. Na drugim dopiero planie widziałbym tu organy państwa, bo nikt: ani prezydent, ani premier, nie prowadzi ludzi za rękę i nie karze wpłacać oszczędności życia na dziwnie  wysoki procent odbiegający od innych ofert będących na danym rynku. Przyczyną jest także bieda oraz zwyczajne prawo popytu i podaży rynkowej. Jednak odnosząc się do zapowiedzi obecnej partii rządzącej. miało być inaczej. Tym czasem pewnego dnia rano prezes Kaczyński bronił pani Beaty Szydło, by wieczorem w zaciszu swojego gabinetu zrobić bankiera Morawieckiego premierem. Co moim zdaniem w  kontekście ostatnich zdarzeń ma duże znaczenie.  Tymczasem szef Amber Gold Marcin P. ubiega się o odszkodowanie. I może je otrzymać. Europejski Trybunał Praw Człowieka twierdzi bowiem, że jego pobyt w areszcie jest zbyt długi. O innych ciemnych interesach robionych na Polakach szkoda by tu pisać.  Wbrew zapowiedziom PiS nic w kwestii finansów się nie zmienia, w kwestii samej edukacji także. W tej dziedzinie jest wręcz, moim zdaniem, gorzej. Za te błędy zapłacimy wszyscy. O ile już nie płacimy. Tak więc może lepiej nie obiecywać czegoś, czego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.  Natomiast zwykli obywatele powinni sami zacząć dbać o własne interesy ekonomiczne, bo jak widać w naszym kraju żadna instytucja nie nauczy nas rozumu.

Opublikowano Informacje | Skomentuj