Euro-marzenie

Udostępnij na:

Co jakieś czas nasi rządzący, obojętnie jakiej orientacji politycznej, robią wrzutkę pod hasłem Polska w strefie euro.  Z tego zastępczego tematu ostatnio zdecydował się skorzystać Jarosław Kaczyński. Oczywiście strasząc nas wszechobecną drożyzną. Moim zdaniem była to reakcja na piętrzące się problemy wewnętrzne, które uwidaczniają się każdego dnia. I tu pojawia się pytanie czy drożyzna nie przywita nas i z polską złotówką? To jest dyskusja, którą jak wszystko w tym kraju, sprowadziliśmy do ilości otrzymanych funduszy z Unii Europejskiej. Tymczasem w 2009 roku podpisaliśmy Traktat Lizboński (podpisał go nie kto inny jak Prezydent Lech Kaczyński) w którym istnieje zapis na podstawie którego bez określonego konkretnie terminu zobowiązuje nasz kraj do przyjęcia europejskiej waluty i nie będzie to zależało od tego jaki mamy kalendarz wyborczy. Niestety do takiej sytuacji zohydzania struktur europejskich, w tym także europejskiej waluty, przyczyniła się obecna opozycja która zbyt mało tłumaczyła społeczeństwu znaczenie poszczególnych mechanizmów działających wewnątrz unii, sprowadzając dyskusję o Europie do korzyści finansowych z niej płynących o czym w jednym z wywiadów wspominał były premier a także przewodniczący Parlamentu Europejskiego w poprzedniej kadencji, profesor Jerzy Buzek. W obecnej sytuacji politycznej w Polsce, moim zdaniem, realnie nie ma szans na aplikacje do strefy euro, co niewątpliwie uzdrowiłoby nasze finanse publiczne. Jednym z kryteriów wejścia do tak zwanego przedsionka walutowego jest utrzymanie stabilnego kursu naszej waluty przez dwa lata oraz stabilność deficytu budżetowego. Co dla naszego kraju, przy obecnej polityce rozdawnictwa jest warunkiem nie do spełnienia i nie zanosi się na to, żeby kiedykolwiek w najbliższej dekadzie sytuacja finansów publicznych uległa znacznej poprawie. Uważam, że straszenie walutą euro jest tylko i wyłącznie fikcyjnym tematem zastępczym. A trochę szkoda. Jeśli mówić o spokoju i  stabilizacji sytuacji gospodarczej w naszym kraju a przestać również straszyć Europą dwóch prędkości, która w mojej opinii już jest faktem poprzez podział na kraje, które są już w strefie i te które w niej nie są. My w Polsce szczycimy się tym, że przekraczamy trzyprocentową granicę długu publicznego, dopuszczalną przez polską konstytucję, dlatego uważam, że samo podjęcie działań wymaganych prawem unijnym mogłoby poprawić bezpieczeństwo nas Polaków. Innym tematem jest kwestia czy strefa euro obecnie sama w sobie jest bezpieczna bo ja sądzę, że nie jest. Ima mnóstwo patologii w sobie w obecnej sytuacji geopolitycznej, ale w sytuacji naszego kraju straszenie strefą euro jest bezsensem. Obecnie większym zagrożeniem jesteśmy sami dla siebie niż drożyzna jaką nas straszą PiS-owskie elity dla kilku punktów procentowych i pogłębienia podziałów politycznych

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *