Idziemy w wariant grecki ?

Udostępnij na:

Po ostatnich konwencjach dwóch wiodących partii można mieć wrażenie, że Polska to kraj z grupy G20, czyli jedno z najbogatszych państw świata. Problem jest tylko w tym, że państwo daje pieniądze. Według wszelkich teorii państwo nie ma swoich pieniędzy. Ma tylko to, co zabierze podatnikowi, czyli nam obywatelom.  Są też nieliczne przypadki państw, które są obdarzone złożami ropy i gazu. Jak wiadomo, Polska takim krajem nie jest, wbrew temu o czym mówił prezydent Andrzej Duda.  Czas rządów Prawa i Sprawiedliwości to czas populizmu w czystej postaci. Sztandarowy program PiS stał się sztandarowym argumentem partii, gdy kolejne grupy zawodowe zgłaszają się w kolejce po podwyżki płac. Tymczasem Minister Pracy i Polityki Społecznej na pytanie z sali, co mają zrobić samotne matki, których pierwsza wersja programu nie obejmowała, raczyła odpowiedzieć,  że mają uregulować swoją sytuacje rodzinną.  Teraz na potrzeby wyborcze daje się emerytom i rencistom tuż przed wyborami jednorazowe świadczenie 1100 zł, sam także będę jego beneficjentem. Tylko zastanawiam się, na czym zakończymy ten populizm. Będzie czasem 1500+? Mam nieodparte wrażenie, że po przez to co dzieje się dzięki narracji PiS nadaje ton dla wszystkich partii. Nawet trzeźwo myślący, jak myślałem, będzie Robert Biedroń ucieka się do chwytliwych socjalnych obietnic.  Co nie do końca może mu przysporzyć zwolenników. Zresztą żadna z partii, po za licytowaniem się na kwoty, nie przedstawiła programu jak pozyskać środki na te obietnice. Podwyżki podatków i innych danin publicznych? Już ma to miejsce w opłatach za śmieci czy wodę albo zwiększanie  deficytu budżetowego. Moim zdaniem wbrew zapowiedzi, to się już dzieje albo też podwyżki podatków. Co by nie mówić PiS zafundował nam kolejną porcję wydatków sztywnych do budżetu. A już widać wzrosty cen, wbrew pozorom odczuwalne dla przeciętnego Kowalskiego. Miejmy na uwadze, że mamy wzrost gospodarczy. Pytanie co się stanie gdy nastąpi spowolnienie? I co będzie następnym programem „ kupna wyborców”. Skłaniam się ku tezie, że finalnie nasz kraj nie tyle będzie doprowadzony do umownego bankructwa. Widać działanie różnych grup społecznych i chaos instytucjonalny, który już się dzieje. Sztandarowym przykładem jest służba zdrowia, gdzie każdy z rządów obiecuje poprawę standardu.  A „jaki koń jest każdy widzi”, co sprawia ze Prawo i Sprawiedliwość może nie w następnych wyborach parlamentarnych, ale w kolejnych może przegrać.  W myśl zasady „ rewolucja pożera własne dzieci” i miejmy nadzieje, że Polacy są nie tylko dumnym narodem, ale choć w części mądrym.   

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *