Konstytucyjna wrzód-ka

Udostępnij na:

Konstytucyjna wrzód-ka

                Dwa tygodnie temu prezes Kaczyński wyraził pragnienie znamy konstytucji. By tradycji stało się zadość do uzasadnienia pomysłu zostały użyte argumenty dotyczące niepełnosprawnych. Prezes wyraźnie zaakcentował, że zmiana ustawy zasadniczej jest potrzeba, by zapisać podmiotowość osób niepełnosprawnych. Z tym zgodzi się każdy, ale czy chodzi tutaj naprawdę o dobro obywateli?

                Obawiam się, że niestety intencje PiS-u nie są do końca tak czyste, jakby chcieli to przedstawić sami członkowie partii rządzącej. Od czasu przejęcia władzy PiS zdaje się negować dotychczasowy demokratyczny dorobek Polski, a więc również porządek konstytucyjny. Niezrozumiałym i wręcz cynicznym jest dla mnie użycie środowiska osób niepełnosprawnych do manipulowania opinią publiczną i do tuszowania bieżących problemów państwa.

                Partia rządząca doskonale zdaje sobie sprawę, że w obecnej kadencji nie ma odpowiedniej większości do przeprowadzenia zmian w ustawie zasadniczej, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę Ruch Kukiza, który w sprawie zmian konstytucyjnych zawarłby koalicję nawet z bandytami. Na szczęście do takich zmian potrzebne jest ogólnonarodowe porozumienie, którego w obecnym stanie skłócenia społecznego raczej nie można osiągnąć. Sytuacji tej nie da się naprawić poprzez wprowadzenie odpowiednich dyrektyw i ustaw. Zdaje się, że partia rządząca nie zdaje sobie jednak z tego sprawy i uważa, że wprowadzanie rozmaitych ustaw rozwiąże wszystkie problemy od ręki. Jednak świadomości społecznej nie da się usankcjonować żadną ustawą.

                Przerażające są obecne sondaże poparcia dla szeroko rozumianej prawicy i dla jej planów zmian prawa. Przerażające jest kupczenie argumentami oddziałującymi na emocje, tak jak w przypadku osób niepełnosprawnych. W ich, a więc i w moim, przypadku należy stosować już istniejące zapisy. Nie należy traktować nas jako karty przetargowej dla zmian o niejasnych intencjach. Tym bardziej, że proponowana konstytucja byłaby dokumentem uwierzytelniającym wizję jednego środowiska polityczno-społecznego, a nie całego narodu.

                Patrząc na obecne poczynania rządzących trudno mi sobie wyobrazić, że będą liczyli się w jakiejkolwiek kwestii z opozycją oraz z jej elektoratem, który nie dał zamydlić sobie oczu obietnicą pięciuset złotych na każde… kolejne dziecko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *