Rzeczpospolita dobrem wspólnym jednej partii?

Udostępnij na:

Rzeczpospolita dobrem wspólnym jednej partii?

Po pięciu miesiącach rządów Prawa i Sprawiedliwości okazuje się, że “dobra zmiana” wcale nie jest dobra, jest raczej niebezpieczna. W moim przekonaniu mamy bowiem od pewnego czasu do czynienia z łamaniem artykułu drugiego konstytucji: “Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.

Partia rządząca wydaje się być wyznawcą zasady – kto nie jest z nami ten przeciwko nam. Można zrozumieć taki sposób myślenia u prezesa partii Jarosława Kaczyńskiego, jednak niepokojące jest, gdy przerzuca się ten model funkcjonowania na działanie społeczeństwa. Mówię tu o wyraźnie wyczuwalnej  wrogości i podejrzliwości wobec siebie, które widać nie tylko na salonach politycznych, ale także w domach obywateli. Prof. Jadwiga Staniszkis, nazwana przeze mnie niedawno “nawróconą”, określiła styl rządzenia naszym państwem jako połączenie autorytaryzmu z  elementami bolszewizmu. Nie chcę być aż tak radykalny w swoich ocenach, gdyż jednak pan prezes w swoich władczych zapędach okazał w pewien sposób łaskę obywatelom w postaci Programu 500+. Jednak obawiam się, że w dłuższej perspektywie coraz bardziej ujawniać się będą prawdziwe problemy, zdefiniowane w ideologii PiS jako naprawa wymiaru sprawiedliwości. Chodzi mi tu nie tylko o podporządkowanie instrumentów oddziaływania na społeczeństwo, ale także o “wyjaśnienie” tragedii smoleńskiej.

Wracając do Programu 500+ – w moim przekonaniu nie ma on na celu wzrostu dzietności w Polsce. Jego prawdziwym przeznaczeniem jest zniechęcenie obywateli do świata zewnętrznego. Jak to jest możliwe? W budżecie państwa pieniądze na Program 500+ są zabezpieczone tylko na ten rok. Jak wiemy jest to jednak wydatek sztywny budżetu, czyli taki, który przez wiele lat powinien być uwzględniany. Wyobraźmy sobie więc, że za rok wpadamy ponownie w procedurę nadmiernego deficytu. Wtedy rząd PiS ogłosi, że chce dla obywateli jak najlepiej, ale zła Unia zabiera Polsce pieniądze. Tym sposobem partia rządząca chce skupić w swoich rękach całą władzę i odciąć społeczeństwo od UE.

Widzę w tym całym zamieszaniu jeden pozytyw – zaczynamy stawać się powoli społeczeństwem obywatelskim. Niestety przed nami jeszcze długa droga. Miejmy nadzieję, że do egzekwowania demokracji nie będą mam potrzebne doświadczenia ukraińskie.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *