Czy dzisiejsze partie polityczne mają pomysł na rozwój Polski ?

Udostępnij na:

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie ostatnie polityczne wydarzenia dotyczące sporów i ogólnej destabilizacji Platformy Obywatelskiej. Pan premier od dawna szczyci się tym, że jego partia jest demokratyczna, ale jak się okazuje w naszej partii rządzącej bywa różnie. Członkowie partii nie do końca dorośli do partyjnej demokracji. Czasami, gdy chodzi o walkę o stanowisko, łatwo zapominają o ideach demokracji. Nasza klasa polityczna zwraca uwagę na obywateli niezwykle rzadko, choć oczywiście nie można tu generalizować.

W miniony weekend odbyła się długo oczekiwana konwencja krajowa Platformy Obywatelskiej, na której premier Tusk przedstawił swój plan rozwoju Polski na lata 2014-2020. Odpowiedział tym samym Jarosławowi Kaczyńskiemu na zarzuty, mówiące o tym, że ekipa Tuska skupiona jest tylko na trwaniu przy władzy. Trudno nie zgodzić się z tak myślącymi partiami opozycyjnymi. Premier naraził się na konwencji na śmieszność, albo uważa on swoich wyborców za „ciemnotę, która wszystko łyknie” . Tusk wykrzykiwał bowiem, że ma długoterminowe plany na rozwój kraju , sięgające nawet poza rok 2020. Niestety okazało się, że dokument, który został przedstawiony, zawiera bardzo ogólne tezy będące raczej zaleceniami Unii Europejskiej dla państw członkowskich, niż realnym planem rozwoju gospodarki.  Oczywiście plan stworzony przez Unię powinien być inspiracją dla rządów krajów członkowskich. Nie należy go jednak traktować jako zbioru gotowych rozwiązań. Należy go dostosować do potrzeb konkretnego państwa.

Obecnie nie widzę partii, która ma pomysł na rządzenie naszym krajem. Co więcej, nie widzę pomysłów, które mogłyby pomóc nie tylko państwu, ale także Unii Europejskiej, w rozwiązaniu najważniejszych problemów, związanych np. z demografią, czy rosnącym bezrobociem.

Wydaje się, że żadna z obecnie istniejących partii nie przedstawia obywatelom zrównoważonego i realnego planu rozwojowego dla Polski. Jedne partie idą za mocno w opiekę socjalną i podnoszenie podatków, drugie skupiają się jedynie na sprawach dotyczących przedsiębiorców i biznesmenów, natomiast partie koalicyjne liczą zanadto na kapitał unijny, co może prowadzić do dysproporcji w różnych regionach kraju. I tak premier opiera się na ogólnikowym zarysie rozwoju gospodarczego. Natomiast lider Prawa i Sprawiedliwości stawia na zwiększenie przyrostu naturalnego, ale nie przedstawia żadnych nowych i możliwych do zrealizowania pomysłów. Przykłady innych państw UE pokazują, że samo zwiększenie wydatków na politykę socjalną, zwaną u nas polityką prorodzinną, nie przynosi rezultatów. Pomysły PiSu na zasilenie budżetu socjalnego są dość kontrowersyjne. Partia przedstawia projekty opodatkowania sklepów wielko powierzchniowych, a także wprowadzenia  podatku od transakcji międzybankowych, co z pewnością wiązałoby się z przerzuceniem kosztów tego podatku na obywateli.  Nie wyobrażam sobie bowiem, aby decydenci w instytucjach  finansowych, ograniczali wydatki we własnych strukturach wewnętrznych.

Na działanie partii z pewnością mają wpływ również sami obywatele, którzy nie wydają się być zainteresowani sprawami politycznymi ani społecznymi. W związku z tym politycy mogą spokojnie skupiać się na prowadzeniu medialnej polityki jedynie w okresach przedwyborczych. Prowadzi to do pewnego rodzaju zobojętnienia w trakcie wyborów. Do urn idzie bowiem najczęściej stały elektorat danej partii, a osoby niezdecydowane pozostają w domu. Trudno coś zmienić w kraju, w którym ludzie są słabo zaangażowani w sprawy publiczne. Nie możemy myśleć, że płacenie podatków to nasz jedyny obowiązek, a reszta sama się jakoś ułoży. Bierzmy odpowiedzialność za nasz kraj!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *