Warszawskie referendum: hucpa Policzna, czy realna chęć zmian na leprze?

Udostępnij na:

Warszawskie referendum: hucpa Policzna, czy realna chęć zmian na leprze?

Referendum to jedno z demokratycznych narzędzi, umożliwiających obywatelom, a także władzy, decydowanie o ważnych sprawach, zarówno dla kraju, jak i dla poszczególnych miast, czy samorządów. Przeprowadzenie referendum powinno więc być działaniem zaplanowanym i przemyślanym.

Tymczasem ostatnio mogliśmy obserwować, mało merytoryczny, spektakl polityczny, rozgrywający się w Warszawie. Wydaje się,  że nie było wyraźnych i jednoznacznych przesłanek, które mogłyby usprawiedliwić to wydarzenie. „Impreza”, jaką było referendum, była mało opłacalna, tak dla samego miasta, jak i dla obywateli całego kraju. Na to przedsięwzięcie wydano ok. 2,5mln zł z publicznej kasy. Zapewne można było te pieniądze spożytkować w przydatniejszy, dla mieszkańców Warszawy, sposób. Przytoczone koszty są oczywiście szacunkowe. Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że pieniądze te zostały wzięte z kieszeni wszystkich podatników, a nie tylko warszawiaków.

Przyglądając się takim krajom jak Francja, Niemcy, czy Szwajcaria, można zauważyć pewną właściwość. Referenda społeczne organizowane są tam, by sprawdzić, co obywatele myślą o sprawach bardzo im bliskich np.: organizacji życia w mieście, powołania nowych przedszkoli, czy spraw gospodarczych, dotyczących danego regionu. Myślę, że najlepszym wzorcem dla Europy jest Szwajcaria, w której referenda tego typu odbywają się bardzo często. Jednak panują w tym kraju dwie bardzo ważne zasady. Po pierwsze nie przeprowadza się referendów w sprawach personalnych, gdyż o nich obywatele decydują na wyborach. Po drugie, decyzja o tym, czy dana kwestia będzie rozstrzygana drogą referendum, zapada dopiero po 2-3 latach od podjęcia inicjatywy, mającej na celu wprowadzenie jakiś zmian. Daje to czas na zaplanowanie wydarzenia i zastanowienie się nad tym, czy jest ono rzeczywiście potrzebne. Tymczasem w naszej rzeczywistości nie uznajemy tych zasad, co w rezultacie prowadzi do odgrywania politycznych spektakli , w których poszczególne partie polityczne załatwiają swoje własne interesy, nie zawsze zgodne, niestety, z interesami obywatela.

Warto jednak zwrócić uwagę na pozytywny aspekt społeczny tego zjawiska. Okazuje się bowiem, że omawiane referendum było największą inicjatywą społeczną po 1989 roku. Jako młody człowiek chciałbym w tym dostrzec ogromny potencjał demokratyczny, który można doskonale spożytkować. Warto, abyśmy sami zaczęli decydować o sprawach dla nas ważnych. Wydarzenie to pociągnęło za sobą pożądaną reakcję władz, które zmobilizowały wszystkie siły, by sprostać oczekiwaniom obywateli Warszawy. Na razie jesteśmy wprawdzie nadal karmieni jedynie obietnicami, ale jest to, być może, pierwszy krok prowadzący do poważniejszych zmian. Chciałbym również wyrazić uznanie dla pracy organizatora referendum, Piotra Guziała, który zmobilizował 340 tysięcy warszawiaków do podjęcia próby wprowadzenia zmian. Czy sama inicjatywa była słuszna – to już sprawa, którą każdy musi rozstrzygnąć we własnym sumieniu.

Szkoda jednak, że referendum zostało zdominowane przez partie polityczne. Wydarzenie to powinno być bowiem sukcesem, albo porażką samych warszawiaków, a nie polem walki frakcji politycznych. Dodatkowo warto się zastanowić, czy nawoływanie przez centralne władze krajowe do bojkotu referendum, było dobrym posunięciem. Może się bowiem okazać, że skutkiem tego posunięcia będzie niska frekwencja na wyborach, które mają się odbyć w 2015 roku.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *