Nawróceni

Udostępnij na:

Nawróceni

Minęły już ponad trzy miesiące samodzielnych rządów Jarosława Kaczyńskiego… Tak, celowo piszę o rządach prezesa PiS, gdyż nawet najzagorzalsi zwolennicy Andrzeja Dudy muszą przyznać, że to właśnie Kaczyński wiedzie prym w podejmowaniu decyzji i przewodzeniu państwu.

Prezydent jawił się w kampanii wyborczej jako młody, wykształcony człowiek gwarantujący zmianę w dotychczasowym sposobie prowadzenia polityki. Wielu uwierzyło w tę kreację i oddało głos na Andrzeja Dudę, co pociągnęło za sobą sukces Prawa i Sprawiedliwości w kolejnych wyborach. Przyczyniły się do tego również media, które dzień w dzień prezentowały wszystkie wpadki Platformy Obywatelskiej. Jest to oczywiście normalną praktyką mediów, jednak warto zwrócić uwagę na działania ekspertów zapraszanych w tamtym czasie do debat. Niemalże w każdym programie publicystycznym owi eksperci nawoływali wręcz do odsunięcia PO od władzy. Teraz nagle ci sami ludzie są zaszokowani nową rzeczywistością. Teraz nagle Jadwiga Staniszkis, czy Leszek Balcerowicz zaczynają opowiadać się przeciw  „dobrej zmianie”, a  przynajmniej dostrzegają z pełną jaskrawością to, że Jarosławowi Kaczyńskiemu wcale nie chodzi o rozwój gospodarczy, czy o spadek bezrobocia, a o wdrożenie jego wizji państwa.

Wizja ta nie opiera się na przykładzie Węgier, ani żadnego innego państwa – Jarosław Kaczyński chce bowiem przejść do historii tworząc unikalne państwo hybrydowe, oparte na pięknych sloganach i dotkliwych represjach dla nieprzychylnych władzy obywateli. W tym państwie wszystkie posunięcia partii rządzącej usprawiedliwiane będą tym, że „taka była wola wyborców”. Utwierdzi to stały, twardy elektorat w słuszności wyboru, pytanie jednak co z pozostałą częścią narodu? Czy znajdą się jakieś hamulce dla partii rządzącej, pozwalające na zachowanie elementarnych zasad demokracji?

Niestety nie widzę szans na rozłam w obecnie panującym układzie. Przez najbliższe cztery lata będzie trzeba mocno zagryźć zęby i bardzo uważnie przyglądać się działaniom rządu. Można odnieść wrażenie, że czekają nas ciężkie, choć niewątpliwie ciekawe, czasy. Pytanie tylko czy uda nam się zbliżyć lub choćby wytrwać we wspólnocie europejskiej, czy uczynimy krok ku republikom byłego Związku Radzieckiego.

Widzimy bowiem wyraźnie, że kierunek polityki zagranicznej jest zgoła odmienny od dotychczasowego. Polska jako kraj, który jest wciąż na dorobku, nie może sobie pozwolić na wymachiwanie szabelką – nie stać nas bowiem na podjęcie działań wojennych. Zauważają to nagle nawet eksperci. Jednak czy Jan Rokita lub Włodzimierz Cimoszewicz są jeszcze autorytetami w tej dziedzinie?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Informacje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *